Wawel - Cytadela Twierdzy


Opis:

Wawel był pierwszym na nowo ufortyfikowanym obiektem w Krakowie i w latach 1846-53 stał się ośrodkiem twierdzy. Oryginalne fortyfikacje w pełni dostosowane do położenia zachowały się do dziś bez zmian. Od południa znaczą je bastionowo załamane mury z bramami w barku, od wschodu i zachodu adaptowane kleszczowe fronty, a od północy dwie regularne kaponiery z bramami przeznaczone do obrony bliskiej. Owe wyniosłe mury, nadające dzisiaj tak groźny wygląd zamkowi, są zachowanymi elementami austriackich fortyfikacji. Miały one podwójne zadanie: uczynić z Wawelu działobitnię dalekiego zasięgu dla wsparcia wysuniętych szańców ogniem ciężkiej artylerii i umożliwić bliską, okrężną obronę, gdyby wróg przełamał zewnętrzny pierścień umocnień i dotarł pod same mury. Do obu tych zadań zostały odpowiednio przystosowane. Przede wszystkim więc, zamiast dotychczasowego jedynego wjazdu od strony ulicy Kanoniczej do dawnej Bramy Dolnej powstały dalsze, dogodne dla wtaczania dział i dojazdu wozów, łagodnie nachylone, ale na całej długości flankowane długimi murami ze strzelnicami. Wdzierający się tędy wróg byłby rażony z nich morderczym ogniem, a przed samą bramą napotykał jeszcze na obmurowaną, głęboką fosę ze zsuwanym, łatwym do usunięcia mostkiem. Wjazdy te jeszcze bardziej, niestety, zatarły średniowieczną stromość wzgórza, zwłaszcza, że dawną spacerową tak zwaną 'przechadzkę' od strony ulicy Bernardyńskiej podsypano i spłaszczono. Stało się to zresztą już po zburzeniu bramy austriackiej, dla łatwiejszego podjazdu samochodów. Obie dzisiejsze 'oficjalne' wawelskie bramy wejściowe i wjazdowe są stosunkowo nowe. Północną, zwana Herbowa, wzniesiono w roku 1921 według projektu profesora i architekta Adolfa Szyszko-Bohusza, natomiast południowa zbudowali Niemcy w okresie okupacji. Same mury, wysokie, potężne, ze znajdującymi się w dolnej części strzelnicami dla dział, a w górnej dla broni ręcznej, tworzyły od wschodu, południa i zachodu znany nam już zarys kleszczy, wzajemnie się flankujących. Przy obu bramach mury były nieco cofnięte, na podobieństwo bastionu, dając w barku miejsce dla przejazdu. Od strony północnej zbudowano dwie potężne podkowiaste basteje, z wylotami wielkich strzelnic artyleryjskich na niższej kondygnacji, a zwieńczone strzelnicami dla broni ręcznej. Warto przy tym wspomnieć, że zabytkowej ulicy Kanoniczej groziło wtedy częściowe wyburzenie w celu stworzenia swobodnego pola ostrzału z bastei. Z trudem udało się uzyskać zmianę tej decyzji władz wojskowych. Tak więc tylko stąd, od północnej strony Wawelu, można by było od biedy ostrzeliwać Kraków, ale założenie bastei i murów miało tutaj na celu przede wszystkim bliską bezpośrednią obronę wawelskiej fortalicji. W obrębie murów Wawel przedstawiał ponury widok. Na miejscu wyburzonych kościołów św. Jerzego i św. Michała rozciągał się plac ćwiczeń dla wojska. Za koszary służył zaś sam zamek, zmieniony w surowy blok, z częściowo zamurowanymi arkadami dziedzińca, z obmurowanymi kolumnami, z małymi oknami i z izbami żołnierskimi w królewskich komnatach. W miejsce zburzonych murów średniowiecznych stanęły dwa monotonne, brzydkie gmachy szpitalne: jeden szpecący wzgórze do dzisiaj, drugi częściowo zburzony w późniejszych latach i przesłonięty zrekonstruowanym fragmentem muru przy baszcie Złodziejskiej. Nawet wieża Zygmuntowska, bez dzisiejszego ozdobnego hełmu, z prostym tylko nakryciem i nieco 'kołpakowym' zwieńczeniem, niewiele różniła się od innych baszt średniowiecznych. Takim był więc Wawel twierdzy krakowskiej. I gdyby nie katedra i gotyckie baszty, oraz piękna, mimo zniekształceń, bryła renesansowego pałacu, trudno byłoby w nim poznać wspaniały ongiś królewski zamek.


Materiały:


Zdjęcia:

    WKRÓTCE - WIOSNA 2018